Olsztyn24

Olsztyn24
08:58
17 lutego 2026
Donata, Zbigniewa

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Andrzej Grabowski | 2010-05-21 19:18

Dworek, którego już nie ma i „Marysieńka”

Olsztyn
„Marysienka” - maj 2010 (fot. Andrzej Grabowski) | Więcej zdjęć »

Elżbieta Mierzyńska, pisząca o dworku w Sątopach-Samulewie, nastroiła mnie do pokazania także innych przykładów. Dwóch, krańcowo różnych.

Na terenach dawnego PGR Sątopy-Samulewo znajdowało się gospodarstwo zwane III Pułkiem. To nazwa potoczna, ale historyczna. Po II wojnie osiedlili się tu żołnierze z III Pułku Piechoty, podobnie jak w innych gospodarstwach żołnierze II Berlińskiego Pułku Piechoty oraz Pułku I. Stąd potoczne nazwy osad i gospodarstw. Ale nie o tym.

Otóż w owym III Pułku znajdował się uroczy dworek. Ongiś należał prawdopodobnie do rodziny o nazwisku Masuth, o czym informował mnie pewien miłośnik kolei wschodniopruskiej. W czasach PRL służył za mieszkanie dla kilku rodzin. Jeszcze na początku lat dwutysięcznych był zamieszkały i wyglądał jako tako. Dziś można go zobaczyć jedynie na fotografii, którą przedstawiam. Zdjęcie wykonałem 18 września 2003 roku. Dworek był już opuszczony i niszczał. Wkrótce potem się zawalił, a jego resztki zburzono. Gruz usypano w pryzmę.

Pewien mieszkający blisko pasjonat historii zachował na swej posesji kamień węgielny dworku. Fotografia i ów kamień to jedyne pamiątki po budynku... Agencja zarządzająca mieniem rolniczym nie zdołała go nikomu sprzedać. Nie mam nawet pewności, czy próbowała, bo nigdzie nie znalazłem ogłoszenia o przetargu, ale może nieuważnie szukałem.

W Bisztynku, od połowy lat 90. XX wieku, w ruinę popadał secesyjny budynek przedwojennego Bahnhof’s Hotelu (Hotelu Dworcowego). Tak, tak. W Bisztynku była kolej!!!). Z opowieści Niemki mającej obecnie około 100 lat wiem, że jako dziecko, w latach 20 tych XX wieku, dorabiała sobie na przenoszeniu bagaży podróżnych z dworca kolejowego do tego hotelu. Otrzymywała za to słodycze i drobne pieniądze, a raz dostała... cygaro.

Po wojnie mieściła się w nim restauracja o wdzięcznej nazwie „Marysieńka” oraz biura miejscowego GS-u. W czasach gwałtownych przemian ustrojowych użytkownikom naliczono taki czynsz, iż wyprowadzili się z budynku. Ku przerażeniu mieszkańców, „Marysieńka” niszczała przez ponad 10 lat. Kilka lat temu sprzedano ją wreszcie za symboliczną cenę prywatnemu przedsiębiorcy. Ten wykonał nowy dach i część elewacji, po czym postanowił sprzedać „Marysieńkę”. Trwało to kolejne dwa lata. Kolejny nabywca wreszcie rozpoczął remont. W ciągu niespełna roku otworzył wewnątrz restaurację. Zachował jej tradycyjną nazwę. Na piętrze uruchomił miejsca noclegowe. Wkrótce odda do użytku piętro drugie i poddasze. Kończą się też prace przy odnowieniu elewacji oraz zagospodarowaniu posesji.

Czyli jednak można! Czy z dworkiem Masuthów nie można było postąpić podobnie? Odpowiedzi nie żądam, bo znam wszelkie możliwe tłumaczenia tej haniebnej sytuacji.

Z D J Ę C I A
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24