Olsztyn24

Olsztyn24
14:04
17 lutego 2026
Donata, Zbigniewa

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Elżbieta Mierzyńska | 2010-04-22 15:41
Zabytek poza prawem

Ruina z Biskupiej Wsi

Olsztyn
Ruina Pałacyku w Sątopach-Samulewie | Więcej zdjęć »

Sceneria z filmu grozy. Krzaki, mokradła, pokruszone schody i ślad ścieżki przez zniszczony park. Z mgły wyłania się jasna budowla. To druga po pałacu w Smolanach dawna rezydencja letnia biskupów warmińskich w Sątopach-Samulewie (niem. Santoppen - Bischdorf) i sławne uroczysko. Popatrzcie jak upada. Nie ratuje tego nic i nikt.

W Sątopach-Samulewie od urodzenia mieszkają Karina i Ola Zasada. Choć teraz studiują - jedna w Olsztynie, druga w Gdańsku - to znajdują czas na spacer po rodzinnej miejscowości. Niedawno przysłały mi fotografie pałacyku, bo nie mogą pogodzić się z tym, że znane w historii miejsce zamienia się w gruzowisko. Budynku nie ratuje ani konserwator zabytków, ani lokalna władza, ani prywatny właściciel, który zapewne nabył posiadłość w innym celu niż tylko przytwierdzenie do okna tabliczki z napisem „wstęp wzbroniony”.

Andrzej Grabowski, redaktor gazety on line Bisztynek, pisał apel „Pomóżcie pałacowi”, publikując go także w „Gazecie Olsztyńskiej”. Informował w nim także o rozmowie z burmistrzem Bisztynka Janem Wójcikiem. Dowiedzieć się z niej można było, że w sprawie dworku w Sątopach trafiały pisma do właściciela oraz do nadzoru budowlanego. Bez skutku. Własność prywatna. A jak własność prywatna, to o losie obiektu decyduje właściciel. I co nam z tego, że jest to miejsce dość szczególne? Że może być sławne? Że upamiętnia historię? Że był to majątek biskupów warmińskich? Nie wiem, czy tylko w Polsce nie ma kurateli nad zabytkami? Czy tylko w Polsce nie można nic zmienić w prawie, które zezwala sprzedać zabytek, ale nie zobowiązuje, by o niego zadbać? Czy w przypadku dworku w Sątopach jest jeszcze i tak, że konserwator zabytków nie ma go w swoim rejestrze? Dlaczego zatem nie ma? A jeśli ma, to co z tego wynika? Nic? Nic - tak czy siak.

Tylu fachowców mamy, instytucje utrzymujemy, władze wybieramy, ale dlaczego nie modyfikują one prawa, które by lepiej porządkowało i dbało o to, co widzimy obok nas?

Wróćmy do biskupiego pałacyku. Wiem, że po wojnie na miejsce, w którym on stoi, mówiono „Biskupia Wola” lub „Biskupia Wieś” i starzy mieszkańcy długo nie chcieli nazywać tego miejsca inaczej. Były tam jeszcze ślady życia „na bogato”. Alejka parkowa, stawy, groble, ładne zejście w stronę jeziora Sajno, skarpa ogrodowa, tarasy ukwiecone z widokami na krajobraz. W połowie XVII wieku Sątopy upodobał sobie biskup warmiński, późniejszy prymas Polski Wacław Leszczyński. Źle znosił mieszkanie w zimnym zamku w Lidzbarku Warmińskim i szukał milszego lokum do pracy, a także dla zdrowia i odpoczynku. Dobre miejsce znalazł w Sątopach. Na wzór pałaców francuskich zbudował tu piękny modrzewiowy dwór. Otoczył go ogrodem oraz parkiem. Prace wykończeniowe w roku 1656 przerwała wojna polsko-szwedzka, a sam biskup musiał szukać schronienia w Królewcu. Jan Stefan Wydźga - następca Leszczyńskiego - dokończył prace budowlane i wszyscy biskupi chętnie tu przebywali. Najbardziej pałacyk w Sątopach polubili biskupi Michał Radziejowski i Krzysztof Szembek. Biskup Radziejowski nawet powiększył obszar wsi o pięć włók lasu tak, że u schyłku XVII wieku liczyła ona 75 włók. Powstały liczne spichlerze, a obok rezydencji biskupów założono stadninę koni - w 1656 roku było w niej 136 koni. Na początku XVIII wieku znaczenie Sątop wzrosło dodatkowo dzięki przeniesieniu tu siedziby władz komornictwa reszelskiego, a potem w drugiej połowie XIX wieku, gdy dotarła tu linia kolejowa.

Obecny pałacyk - murowany - powstał w XIX wieku na fundamentach owej historycznej - byłej już rezydencji biskupów warmińskich - i był efektem ratowania ze zniszczeń, dokonanych przez Francuzów w 1806 roku. W tym dworku wyrastał sławny aktor niemiecki Paul Wegener (1874-1948), twórca ekspresjonizmu w kinie europejskim tamtych czasów, jego pasją były filmy z pogranicza opowieści niezwykłych, grozy i horroru. Kiedy pisałam o potrzebie ratowania starych dworców kolejowych - w tym tego w Sątopach - a na konferencji u wojewody mówiono, że dworce trzeba ratować na różne cele, to jednym z pomysłów było muzeum. Jakie? Może właśnie grozy - padła żartobliwa odpowiedź. Uczniowie szkoły w Sątopach marzą o tym, by dworzec był miejscem działań kulturotwórczych, a pałacyk chlubą okolicy.

Dziś na „Biskupią Wieś” mówi się „Dołek”. Nazwa ta stopniowo wrastała w miejscowe określenia na przełomie lat 60/70 XX wieku wraz z rozkwitem potęgi pegeerów, gdy lawinowo przybywali nowi mieszkańcy - kombinat rolny dawał pracę i mieszkania całym rodzinom. Bez sentymentu nazywano rzeczy takimi, jakimi są. Pałacyk wraz z sąsiadującymi domami, a potem też ze stawianymi tam budynkami pegeeru, znajduje się w dolinie, a więc inaczej w „dołku”. Dołek stał się „Dołkiem” - nazwą miejscową. Teraz w „Dołku” sypie się w gruz jego jedyna ozdoba - pałacyk. Ginie ostatni ślad Biskupiej Wsi i okazja promocji turystycznej, która ma być siłą gospodarczą regionu w każdej skali.

Z D J Ę C I A
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24