Olsztyn24

Olsztyn24
00:59
18 lutego 2026
Konstancji, Symeona

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Elżbieta Mierzyńska | 2009-12-08 12:56
Górowo Iławeckie inaczej

Anna z innej bajki

Olsztyn
Na zdjęciu Anna Jasińska. Fot. Archiwum prywatne | Więcej zdjęć »

Niedawno odwiedziłam Ośrodek Kultury w Górowie Iławeckim i poznałam jego dyrektorkę Annę Jasińską. Obejrzałam fragment wystawy fotograficznej „Z innej bajki. Opowieść ze świata, który zniknął”. Na zabitych dechami oknach lub na strzępach drzwi wmontowano malarsko zdjęcia przodków. Niejednego z nas może zachwycić to artystyczne przetworzenie. Wtedy postanowiłam, że chcę poznawać takich ludzi, jak Anna.

Dom Kultury w Górowie Iławeckim powstał z połączenia Miejskiego Domu Kultury z Biblioteką Miejską w 2001 roku. I wtedy pojawiła się w nim Anna. Nie było magii, tak jak na oglądanych zdjęciach. Anna po prostu wygrała konkurs na dyrektora. Oczywiście Dom Kultury istniał już wcześniej, ale po połączeniu z biblioteką i po reformach w kulturze zyskał nową nazwę i nowego dyrektora.

Praca nowego dyrektora, czyli Anny Jasińskiej, zaczęła się od porządków. W 2002 roku budynek został wewnątrz wyremontowany, więc w niebyt przeszły stare wykładziny i paździerzowe lamperie. Na początku 2003 roku w Ośrodku Kultury został otwarty Punkt Informacji Turystycznej. Potem były próby ogarniania przestrzeni wokół i z braku odpowiednich środków te prace trwają do dziś.

Skąd przybyła Anna? Anna pochodzi z Częstochowy. - Po ukończeniu studiów postanowiliśmy z mężem wynieść się z miasta - opowiada. - A że na rok 2000 zapowiadany był koniec świata, więc specjalnie przyszłością nie przejmowaliśmy się. Znaleźliśmy chatkę z piernika na drugim krańcu Polski, przy samej granicy Unii, czyli na końcu - lub też początku - świata. A że świat się nie skończył, to postanowiliśmy zająć się kulturą na tym ugorze.

Jasińscy są plastykami. Wcześniej prowadzili galerię i zakład fotografii artystycznej koło Łodzi, galerię „Bez tynku” w Muzeum Częstochowskim, w której organizowali oprócz wystaw także happeningi i performance, a Anna pracowała też jeszcze w Muzeum lekcje „żywej historii” i zajmowała się reklamą wizualną Muzeum. Kultura zatem była i jest jej główną dziedziną działania.

Co lubi Anna? Anna lubi realizm magiczny i ma takie jedno małe marzenie związane z rozwojem kultury w Górowie Iławeckim: żeby jego mieszkańcy, mimo czasami naprawdę trudnej sytuacji, też raz na jakiś czas oderwali się od ziemi, zostawili swój realizm (wcale nie magiczny) i zamiast narzekać na wszystko wokół zrobili coś dla siebie i innych. - Coś wesołego, szalonego, żeby zaprzeczyć marazmowi wokół - tłumaczy. - To najprostsza rzecz pod słońcem - sami budujemy swój świat.

Dopiero poznaję Annę Jasińską. Wiem już, że może być dumna z tego, że udało się jej zainteresować dziedzictwem kulturowym tych terenów część lokalnej społeczności. Realizuje w Ośrodku Kultury projekty związane z tym tematem. Stara się, żeby to nie były nudne i oprócz rozwoju intelektualnego niosło ze sobą świeżość, radość, często łamiąc pewne konwencje. Anna uważa, że proces twórczy nie wymaga niezwykłego talentu - emocje i radość mu towarzyszące są często ważniejsze niż samo dzieło.

Pracując z młodzieżą, uczy odpowiedzialności za rozwój osobisty - tworzy możliwość aktywnego działania, do niczego nie zmuszając. Uczestnicy stałych zajęć w Ośrodku mają za sobą wiele osiągnięć w dziedzinie plastyki - prace są wysyłane na konkursy o zasięgu ponadregionalnym, międzynarodowym. - Dumna jestem także z tego, że Ośrodek tętni życiem nie tylko młodym - mamy zespół śpiewających seniorów obdarzonych energią dwudziestolatków, co staram się wykorzystywać i organizować imprezy i uroczystości łącząc pokolenia - zapewnia. - Czekam także na wartościowe inicjatywy z zewnątrz - wychodzące od zwykłych, przeciętnych mieszkańców miasta i gminy.

- Tu jest tak potrzebny rozwój i postęp, bo ile jeszcze lat można żyć wojną, latami pięćdziesiątymi, PRL-em, rozliczaniem? - pyta. - Wierzę w kulturę aktywną, mam nadzieję, że stopniowo wchodzący w inicjatywę ludzie staną się jej współtwórcami. To chyba jednak najtrudniejsze i wiele jeszcze przed nami ze względu na duży opór materii - bo jak pokazać niektórym, że wiek XX już się skończył?

Historyczne podziały, bolesne doświadczenia z przeszłości tworzą u nas dość wybuchową mieszankę i nieco skłóconą społeczność - podkreśla w rozmowie Anna. - Mamy oczywiście również problemy z promowaniem kultury wartościowej, chyba wszędzie jest coraz trudniej o jej uczestników, a na naszych terenach z powodu nieurodzaju „szaleńców pozytywnych”, którzy pomogliby nam w jej promowaniu, jest to właściwie sztuka dla sztuki.

W spotkaniu z Anną zachwyciło mnie jeszcze jedno. Jej wnikliwa ocena pewnych napompowanych działań. - Jeśli ktoś się kontaktuje z naszym, dość peryferyjnym w końcu, Ośrodkiem, to z reguły są to „osobniki”, które za pomocą suchych, acz okraszonych amerykańskim uśmiechem informacji, chcą nam coś sprzedać, zareklamować, przeszkolić nas za duże pieniądze z nikomu niepotrzebnej dziedziny, wciągnąć w polityczne igraszki itp. A ja myślę, że więcej energii dają „szaleńcy pozytywni”, poszukujący i twórczy. Jaka szkoda, że wrażliwców tak mało wokół!

Najbardziej przywiązana jest do dziedzictwa kulturowego. Zależy jej na zmianie stosunku do pamiątek. Stąd projekt „Duszom zapomnianym” - młodzież skupiona przy Ośrodku Kultury, pracownicy, mieszkańcy miasta, a nawet osadzeni w zakładzie Karnym w Kamińsku wspólnie uporządkowali zaniedbany i zdewastowali XIX- wieczny cmentarz żydowski w Górowie Iławeckim. Niektórzy nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Powstała bogata dokumentacja, zostało utrwalonych 21 nagrobków, zrobiono wystawę fotografii, nakręcono film. W projekcie „Ślady” młodzi ludzie szukali w okolicy zabytków i miejsc magicznych. Fotografowali je, filmowali, rozmawiali o nich z mieszkańcami, wsłuchując się uważnie w głosy świadków przeszłości. Powstał nawet spektakl teatralny. Takie akcje wzmacniały symboliczne przesłanie i łączenie światów - byłego z obecnym.

Poprosiłam Annę o zdjęcia, na których mogę ją czytelnikom przedstawić. Miała problem. Ma fajne zdjęcia, ale nie ma jej na nich. - Wygląda na to, że nie istnieję! - puentuje to ze śmiechem. Z trudem znalazłyśmy kilka. Anna nie lubi zjawisk i rzeczy powszechnie uznawanych za „ładne”, „słodkie”, konwencjonalne. Stąd w zdjęciach nieco mroku, kontrastu. Między tym co „ładne” i sztampowe, a tym co lubi Anna jest coś, co tworzy piękno. Trzeba je poczuć, bo ma smak szczególny.

Do zdjęć z szuflady dobieramy zdjęcia, wykonane na warsztatach. Łódka i Kamińsk są autorstwa Karoliny Stankiewicz. Anna mówi, że dziewczyna ma talent i dobre oko do szczegółu. Kamienice - fotomontaż i „babki” w oknie - są autorstwa Anny. Na zabitym dechami oknie są jej prababcie i praciotki. Anna ma nadzieję, że nie będą jej za ten montaż straszyć po nocach.

W cyklu „Ludzie z innej bajki” pragnę prezentować wiele takich postaci jak Anna. Spotkanie z nią mnie do tego zainspirowało, za co bardzo dziękuję! Zainteresowanych tematem proszę o kontakt ze mną przez adres redakcji: redakcja@olsztyn24.com.

Z D J Ę C I A
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24