Olsztyn24

Olsztyn24
22:15
19 lutego 2026
Konrada, Arnolda

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Grzegorz Grabowski/inf. prasowa | 2008-06-06 22:32

Kuerten kibicuje równie skutecznie, jak grał

Olsztyn
(fot. Grzegorz Grabowski)

Nie ma już Polaków w turnieju głównym Swatch-FIVB World Tour GE Money Bank Mazury Open. Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel nie sprostali kanadyjskiej parze Ahren Cadieux - Mark Heese i przegrali 14:21, 18:21. Porażka w tej fazie turnieju oznacza, że Polacy powtórzyli swoje najlepsze osiągnięcie z Pragi i zostali sklasyfikowani na 17. miejscu.

Zdeterminowani Kanadyjczycy bardzo chcieli wygrać nie tylko dlatego, by pozostać w turnieju i podnieść swoje zarobki z 2 500 dolarów, które dostaną Polacy do przynajmniej 3 900 za miejsce 13., ale także z powodu olimpijskich kwalifikacji. Na razie nie są pewni startu w Pekinie i każdy punkt rankingowy w ich przypadku może mieć kluczowe znaczenie. Wczoraj wygrali jeszcze 2:0 z portugalską parą Maia/Brenha, a to oznacza, że zajmą przynajmniej 9. miejsce.

- Mark Heese w swojej karierze brał udział w 163 turniejach World Tour, my na razie zaczynamy. Było widać tę różnicę doświadczenia - mówił trener Sławomir Robert.

Prawdziwą furorę w Starych Jabłonkach robią Brazylijczycy i Brazylijki. Swój mecz przegrali tylko Franco z Benjaminem, ulegając po wspaniałej walce parze niemieckiej Klemperer/Koreng. Trwający 93 minuty mecz był trzecim w długiej historii turniejów z cyklu Swatch World Tour pod względem czasu trwania. Wynik 1:2 (30:28, 25:27, 17:19) mówi sam za siebie - w każdym secie o wyniku decydowała gra na przewagi.

Dwa mecze pewnie wygrali Ricardo i Emanuel, ulubieńcy miejscowej publiczności, mający nawet swój oficjalny polski fan club. Są już w ćwierćfinale. - Kochamy to miejsce i tych ludzi wokół nas. To nie są tylko słowa, turniej w Starych Jabłonkach jest naprawdę naszym ulubionym. A nigdzie poza Brazylią nie czujemy się tak dobrze, jak w Hotelu Anders - mówi mistrz olimpijski Emanuel Rego.

Uśmiech nie schodzi także z twarzy Gustavo Kuertena. Brazylijski tenisista, trzykrotny zwycięzca Roland Garros tak skutecznie kibicuje swojej dziewczynie Carolinie Salgado, że ta wraz z siostrą Marią Clarą Salgado awansowała do półfinału. W 47 wspólnych turniejach taki wynik Brazylijki osiągnęły tylko raz, zajmując 3. miejsce w Kapsztadzie w 2005 roku. W tym sezonie jeszcze ani razu nie były wyżej niż na 5. miejscu.

UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24