Olsztyn24

Olsztyn24
00:36
11 lutego 2026
Lucjana, Marii

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Tadeusz Iwiński | 2013-08-08 23:31
De facto likwidacja nadgodzin i 8-godzinnego dnia pracy

Cios w prawa pracownicze

Olsztyn
 

Wybitny pisarz francuski Andre Maurois wielokrotnie zwracał uwagę, że „Rocznice były zawsze terenem bardzo podatnym do rozpalania namiętności”. Tak się dzieje nierzadko i nad Wisłą, by przypomnieć jedynie takie daty, jak 11 listopada,13 grudnia, czy 10 kwietnia. Ale - na szczęście - nie dzieje się tak we wszystkich przypadkach. Weźmy choćby świeżą, trzecią rocznicę objęcia urzędu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Głowa państwa w Rzeczypospolitej Polskiej nie ma wielkich uprawnień, ale lektura 20 artykułów rozdziału V Konstytucji z 1997 r. dowodzi, iż nie można ich nie doceniać - niezależnie od tego, że mamy w naszym kraju system parlamentarno-gabinetowy, w którym główny mechanizm władzy rozgrywa się na linii Rząd - Sejm. Prezydent Komorowski generalnie DOBRZE sprawuje swoje funkcje, czego dowodzi najwyższe zaufanie (71%) jakim się cieszy.

Nastawiony jest na dialog, godnie reprezentuje Polskę za granicą i (również jako były minister obrony) właściwie rozumie zadania najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych.

Ale przecież, jak mawia się po angielsku, „Nobody is perfect” „Nikt nie jest doskonały”. I nie chodzi mi o drobne, ludzkie potknięcia, lecz m.in. o podejście prezydenta do niektórych aktów prawnych oraz o inicjowanie pewnych ustaw. Zostawiając już kwestię wydłużenia wieku emerytalnego, czy nowego prawa o zgromadzeniach, niedobre wrażenie robi projekt zmierzający do ograniczania możliwości organizowania referendów lokalnych, a także sama zapowiedź nie wzięcia udziału w referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy, gdyż są one sprzeczne z duchem demokracji.

Za BODAJ NAJWIĘKSZY BŁĄD Bronisława Komorowskiego uważam jednak podpisanie przed kilku dniami ustawy nowelizującej Kodeks Pracy, przeciwko czemu głosowała w Sejmie cała opozycja. Cóż bowiem oznacza wprowadzenie na stałe-pod pretekstem „walki z kryzysem” - tzw. elastycznego czasu pracy, przewidujące wydłużenie okresu rozliczeniowego z 4 do 12 miesięcy? Otóż jest to podwójny cios w standardowe prawa pracownicze. Po pierwsze- firmy nie będą już wypłacać pracownikom dodatkowego wynagrodzenia za tzw. nadgodziny. A dotychczas, przy niskich zarobkach w Polsce, miały one znaczący udział w budżetach domowych. Szacuje się, że łączny roczny koszt dotychczasowych nadgodzin to ok. 8 mld zł. i tyle zaoszczędzą pracodawcy. I po drugie-następuje faktyczna likwidacja 8- godzinnego dnia pracy ! Można teraz będzie dowolnie zmieniać grafiki pracy, organizować dniówki trwające nawet 12 godzin, co nie tylko rozbije rytm życia, ale oznacza - nazwę to wprost - wyzysk robotników i „białych kołnierzyków”.

Choć brzmieć to może przesadnie - NASTĘPUJE COFNIĘCIE O 100 LAT ZEGARA PRAW PRACOWNICZYCH. Już w 1856 r. wprowadzono w australijskim stanie Nowa Południowa Walia 8-godzinny dzień pracy. Takiego rozwiązania - jako podstawowego - domagały się odtąd związki zawodowe, ruch robotniczy i lewica niemal na całym świecie. Krwawe wydarzenia w Chicago w 1886 r., które w kilka lat później - pośrednio - doprowadziły do ustanowienia dnia 1 maja jako Międzynarodowego Święta Pracy, były efektem brutalnie stłumionego strajku prowadzonego pod takim właśnie hasłem. Większość obywateli USA musiała jednak czekać aż do lat 50. XX w. na realizację owego postulatu.

Polscy związkowcy bardzo ostro reagują na uchwalenie omawianej ustawy i jej zaaprobowanie przez prezydenta. Masowe protesty zapowiadane na 11 września br. i późniejsze dni będą nade wszystko z tym właśnie związane. Przed finalnym głosowaniem w Sejmie zadałem rządowi pytanie, czy jest jakieś państwo w Unii Europejskiej, w którym zbliżone rozwiązanie wprowadzono bez uzgodnienia ze związkami zawodowymi. Minister Kosiniak-Kamysz, który bronił proponowanych regulacji nie mógł oczywiście podać takiego przykładu. A jego argumenty, że elastyczny czas pracy może być stosowany jedynie za zgodą pracowników i przy zgłoszeniu do Państwowej Inspekcji Pracy tracą na sile w sytuacji ogromnego bezrobocia oraz zagrożenia utraty zatrudnienia. Truizmem jest wreszcie stwierdzenie, ze pracownik stoi na o wiele SŁABSZEJ POZYCJI niż pracodawca.

Wszystko to jest niezwykle smutne i ujawnia prawdziwe oblicze polskiego kapitalizmu, upodobniającego się coraz bardziej do latynoamerykańskiego. Oscar Wilde pisał celnie, iż „Gdy się popełnia błędy, mówi się chętnie, że zbiera się doświadczenia”. To właśnie ma u nas teraz miejsce, ale autorzy owych błędów nierzadko zapominają, że wkrótce zostaną ocenieni przez społeczeństwo!

Tadeusz Iwiński

UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24