Olsztyn24

Olsztyn24
02:07
11 lutego 2026
Lucjana, Marii

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Tadeusz Iwiński | 2013-07-14 19:45

14 Lipca – Łuck i Paryż

Olsztyn
 

Prezydent Bronisław Komorowski udał się dziś do Łucka na Ukrainie, aby w trakcie uroczystości religijnej oddać hołd ofiarom Zbrodni Wołyńskiej w jej symboliczną 70. rocznicę. To ważny gest, będący kontynuacją działań Jego poprzedników - pamiętać o tej okrutnej tragedii z ok. stu tysiącami ofiar, a zarazem niezmiennie okazywać gotowość do dialogu z przedstawicielami społeczeństwa i władz Ukrainy. I żadne próby ze strony nacjonalistycznej partii „Swoboda” (uwidoczniły się one również w trakcie tej wizyty) nie powinny zahamować owego procesu.

Zachowuję w żywej pamięci ten dzień, gdy po pierwszych demokratycznych wyborach do polskiego Sejmu, jesienią 1991 r., na posiedzeniu tej Izby - zaraz po wyborze Marszałka i jego zastępców - przystąpiliśmy właśnie do debaty nad kwestią uznania niepodległości Ukrainy. Zabierałem wówczas głos w imieniu Klubu SLD i - podobnie jak inni - uznałem to za pilną konieczność. W efekcie Rzeczpospolita stała się pierwszym państwem, które to uczyniło - na kilka godzin przed Kanadą, gdzie mieszka liczna, ok. półtoramilionowa społeczność ukraińska.

Ponad 200-tysięczny dziś Łuck, położony nad Styrem, był przed II wojną stolicą województwa wołyńskiego i jednym z dwóch - obok Równego - największych jego miast. Na obszarze tego - najsłabiej (obok poleskiego) rozwiniętego województwa żyło ok. 2 mln mieszkańców (większość stanowili analfabeci), z czego ok. 350 tys. Polaków. To właśnie oni oraz Polacy z Galicji Wschodniej stali się ofiarami czystek etnicznych i aktów ludobójczych. Nie chcę tu wchodzić w spory prawno-historyczne o charakter tamtych tragicznych wydarzeń (uwidoczniły się one, w nie najlepszy sposób, w ostatnich tygodniach na forum Sejmu), ale odniosę się tylko do jednej kwestii.

Otóż 148 deputowanych ukraińskiej Rady Najwyższej (łącznie liczy ona 450 członków), z Partii Regionów i Komunistycznej, którzy 5 lipca br. skierowali list do Marszałek Ewy Kopacz, apelowało o poparcie przez Sejm -w sposób analogiczny, jak parę dni wcześniej uczynił to Senat - uchwały potępiających zbrodnie na Wołyniu. I to się właśnie równo tydzień później stało. Wielka szkoda jednak, iż z podobnym projektem uchwały NIE wystąpili oni na forum WŁASNEGO PARLAMENTU w Kijowie! To m.in. w Łucku Rada Miejska uhonorowała kilka lat temu pamięć ideologa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-UPA) Stepana Bandery (zm. w 1959 r. w Monachium). O tym też trzeba pamiętać, co zapewne nie ułatwia pracy polskiego konsulatu w tym mieście.

Ale dzień 14 lipca to oczywiście również Święto Narodowe Francji. Zdobycie przez lud paryski tego dnia, 224 lata temu, XIV- wiecznego zamku Bastylia, w którym mieściło się więzienie (według historyków wówczas znajdowało się w nim zaledwie 8 więźniów) uznaje się symbolicznie za obalenie monarchii Bourbonów oraz zapoczątkowanie Rewolucji Francuskiej. Francja, wtedy wciąż feudalne, 25-milionowe państwo, wkroczyła w niezwykle burzliwy okres dziejów i wśród naukowców dotychczas nie ma zgody, kiedy ta Rewolucja dobiegła końca - po 10 latach, czy w 1794 r. (kres rządów jakobinów), czy w roku 1814 (restauracja dynastii Bourbonów).

Obecnie, gdy podróżny wysiądzie na stacji metra „Bastille”, to nie znajdzie niczego z tamtych czasów. W oczy rzuca się przede wszystkim nowoczesny budynek Opery zbudowanej na 200-lecie Rewolucji 1789 r. oraz na samym Placu Bastylii -tzw. Kolumna Lipcowa, na pamiątkę innej Rewolucji, z 1830 r.

Nie zamierzam dokonywać żadnych uproszczonych porównań między wydarzeniami, ku którym sięga nasza pamięć w kontekście daty 14 lipca (w przypadku Tragedii Wołyńskiej za taki dzień winien być raczej uznany 11 lipca - gdy w 1943 r. dokonano zbrodni na ludności polskiej aż w 99 miejscowościach na Wołyniu!). To byłoby raczej niestosowne. Ale zwrócę uwagę tylko na jeden element - OGROMNĄ SKALĘ OFIAR. Na Wołyniu - ok. 100 tys. Polaków oraz kilkanaście tys. Ukraińców (zginęli w akcjach obronnych i odwetowych). Co do Rewolucji Francuskiej, to jedynie w fazie tzw. Wielkiego Terroru zgładzono ok. 20 tys. osób! A wreszcie - WYJĄTKOWE OKRUCIEŃSTWA. W jednym przypadku gilotyny, zaś w drugim - siekiery.

Dlatego warto pamiętać o pięknej myśli Alberta Camus, autora „Dżumy”, że „W CYRKU HISTORII NIE BRAKOWAŁO NIGDY ANI LWÓW ANI MĘCZENNIKÓW”.

Tadeusz Iwiński

UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24