Olsztyn24

Olsztyn24
17:18
02 stycznia 2026
Bazylego, Grzegorza

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Tadeusz Iwiński | 2011-11-21 00:00
Votum zaufania dla rządu

Dotychczasowa koalicja, stare i nowe wyzwania

Olsztyn
 

Po 20 latach od pierwszych demokratycznych wyborów do Sejmu doczekaliśmy się w Polsce - dość niespodziewanie, zważywszy czasy obfitujące w turbulencje, a nawet elementy chaosu - sytuacji, w której utrzymała się u władzy dotychczasowa koalicja PO-PSL. Premier Donald Tusk - wyeliminowany w 1993 r. wraz ze swym Kongresem Liberalno-Demokratycznym z parlamentu - mógł teraz, po czterech latach sprawowania rządów, triumfować i wygłosić kolejne expose. Jednak przyszło mu to czynić, czego z pewnością ma pełną świadomość, w niezwykle trudnych warunkach, gdy na stare problemy (związane np. z bezrobociem, czy zapaścią w służbie zdrowia) nałożyły się nowe wyzwania - odnoszące się zwłaszcza do zamieszania w strefie euro oraz kryzysu finansów publicznych nad Wisłą. Dlatego uzyskane wczoraj dość pewnie - nieco w cieniu kłótni o odpowiedzialność za awantury uliczne w dniu Święta Niepodległości w Warszawie - votum zaufania, stosunkiem głosów 234 do 211, niczego jeszcze nie przesądza.

W trakcie tego rodzaju wystąpień obywatele oczekują na ogół nakreślenia generalnej wizji rozwoju kraju, a zarazem konkretnego programu i - de facto - nadziei. A jak pisał już 400 lat temu wybitny myśliciel angielski Francis Bacon: „Nadzieja jest dobra na śniadanie, ale zła na kolację”. Trzymając się owego porównania, śniadanie dla tej koalicji podano w 2007 r., gdy dopiero zaczynała. Teraz jest ona już raczej po obiedzie, choć na szczęście wciąż daleko do kolacji. Stąd niezbyt wiarygodnie brzmi tłumaczenie, iż radykalne oszczędności budżetowe trzeba wcielać w życie niemal od zaraz, skoro jeszcze nie tak dawno, bo przed wyborami parlamentarnymi, minister Jacek Rostowski (w minionej kadencji przedzierzgnął się on ze skromnego w służbie PO ekonomisty i urzędnika w politycznego frontmana, a zarazem w propagandzistę) zapewniał, że wszystko jest w najlepszym porządku. Amnezja w warunkach tykającej bomby rosnącego deficytu budżetowego i długu publicznego jest wielce charakterystyczna. Opinia zaś, iż wszystkiemu winne gwałtowne pogorszenie sytuacji zarówno w Grecji, jak i Włoszech oraz jej wpływ na otoczenie zewnętrzne, wydaje się nader wątpliwa.

Nota bene upadek rządów w obu tych państwach doprowadził do powstania gabinetów kierowanych przez wybitnych ekonomistów (Papademosa i Montiego) i składających się przy tym z fachowców, a nie z polityków. Tymczasem - o czym mówiłem w Sejmie - co się stało w Polsce, jeśli chodzi o nową ekipę? Archeolog śródziemnomorski został ministrem skarbu, a nie chodzi przecież (korzystając ze wspaniałego dorobku szkoły prof. Kazimierza Michałowskiego) o poszukiwanie skarbów w grobach faraonów! Filozof - ministrem sprawiedliwości, zaś 30-letni lekarz ministrem pracy i polityki społecznej.

Ponadto - trzech dziennikarzy mianowano ministrami konstytucyjnymi, przy czym jeden z nich (Tomasz Arabski) został odrzucony przez wyborców, kandydując w Gdańsku ze świetnej pozycji na liście. Nawet jeśli mają oni odgrywać zaledwie rolę „zderzaków” w rządzie - co podkreślał dość nonszalancko premier Tusk w toku konferencji prasowej w przeddzień swego expose (sam zapewne traktując siebie jako masywną ciężarówkę), to powyższe decyzje jawią się jako niezwykle kontrowersyjne.

Wystąpienie Prezesa Rady Ministrów było interesujące, ale miało charakter buchalteryjny. Z jednej strony zapowiedziano w nim szereg decyzji odpowiadających od dawna zgłaszanym przez lewicę postulatom, np. wprowadzenia kryterium dochodowego przy „becikowym”, czy ulgach dla rodzin z dziećmi. Rząd w istocie przyznał się do błędu, jakim stało się utrzymywanie przez lata obniżonej przez ekipę PiS-u składki rentowej dla pracodawców i ma przystąpić do reformy systemu KRUS, czyli zmian w składkach zdrowotnych dla rolników. Za logiczne należy też uznać przyszłe włączenie duchownych do powszechnego systemu emerytalnego, a także reformy w tym zakresie w odniesieniu do służb mundurowych, przy poszanowaniu praw nabytych.

Bez wątpienia zaś kwestią najbardziej sporną jest stopniowe (od 2013 r.) zrównywanie i podwyższanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - docelowo do 67. roku życia. Zapowiedziane tempo tych zmian nie może być tak duże - trzykrotnie wyższe niż np. w Niemczech, a generalnie wiek przechodzenia na emeryturę powinien być elastyczny. SLD uważa, iż osoby mające długi staż pracy powinny mieć możliwość wyboru - jeśli chcą pracować dłużej, to mogłyby to czynić, ale jeśli chcą skorzystać z odnośnych uprawnień, to powinny mieć do tego prawo.

Największą słabością expose premiera Tuska okazał się jego pasywny a nie aktywny charakter oraz nadmierna selektywność. Jak celnie ujęła to pos. Krystyna Łybacka, chciałoby się wierzyć, że rząd „nie ograniczy się tylko do walki z kryzysem, także zainicjuje pewne prorozwojowe działania, czyli skieruje uwagę na badania, szkolnictwo wyższe, na edukację, bo tak naprawdę to są dziedziny, które warunkują rozwój”.

Dodam, iż z punktu widzenia całego kraju, lecz szczególnie takich regionów, jak Warmia i Mazury, kluczowa musi być koncentracja działań na rynku pracy, w tym na tworzeniu miejsc pracy dla młodego pokolenia (m.in. w kontekście podwyższania wieku emerytalnego). Nie usłyszeliśmy też niczego o pomocy najuboższym w dobie kryzysu, o wsparciu dla 3,5 mln dzieci, których rodzice nie mogą korzystać z ulg, ani o problemach służby zdrowia. Szkoda wreszcie, iż w okresie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej zupełnie zabrakło odniesienia do prezentowanych ostatnio intensywnie planów jej reformowania, w tym obowiązujących traktatów. Także uderza milczenie co do możliwości i perspektyw wejścia Polski - np. w perspektywie dekady - do strefy euro.

Wyzwania stare i nowe wyraźnie się spotęgowały. Tym bardziej szkoda, iż widać - w sytuacji coraz bardziej polaryzującej się i dzielącej polskiej sceny politycznej - jak trudno będzie wypracować w najbliższej przyszłości wspólne pole działania głównych sił. Nawet w imię racji stanu. Dlatego SLD, przy swej opozycyjności, nie może - i wierzę, że nie będzie - unikać współpracy z rządem na rzecz (jak ujmuje to art. 1 naszej Konstytucji) „dobra wspólnego wszystkich obywateli”.

Tadeusz Iwiński

UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24