Olsztyn24

Olsztyn24
00:42
12 stycznia 2026
Arkadiusza, Benedykta

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Ad-Ka | 2011-08-28 10:35

Dalmatyńskie wakacje trwają cały rok

Olsztyn
Od lewej: Sasha i Agnieszka Knjažević w Tajemnicy Poliszynela
(fot. Ad-Ka) | Więcej zdjęć »

Na koniec letniej kanikuły „Tajemnica Poliszynela” zaprosiła olsztynian w sobotni (27.08) wieczór na niezwykłą podróż do Dalmacji, krainy nad Adriatykiem, należącej częściowo do Chorwacji, a częściowo do Czarnogóry. Były prezentowane zdjęcia nie tylko z pięknymi widokami, ale też poczęstunek specjałami tamtejszego stołu.

To zaskakujące, ale Dalmacja kojarzy się Polakom jedynie z Dubrownikiem, a przecież to niezwykły rejon nadmorski, pełen malowniczych skał, wysp i wysepek. Dalmacja rozciąga się wzdłuż wybrzeża Adriatyku, od wyspy Pag na północy, aż po Bokę Kotorską (Zatokę) na południu, tworząc pas o szerokości do 50 km i długości około 400 km. Obejmuje ona również około 1000 przybrzeżnych wysp, w większości skalistych i niewielkich.

O tej niezwykłej, przepięknej krainie opowiadało polsko-dalmatyńskie małżeństwo Agnieszka i Sasha Knjažević. Para poznała się przypadkiem, w niezwykle romantycznych okolicznościach.

- To był typowy wakacyjny romans. Pojechałam na wakacje do Trogiru. Siedziałam w kawiarni, a tu podchodzi kelner i mówi, że tego drinka przesyła mi ten pan ze stolika obok... Potem potoczyło się jak w typowym Harlequinie, spotkania, wielka miłość i wesele - wspomina Agnieszka.

Teraz oboje mieszkają i pracują w Olsztynie. Jednak Sasha bardzo tęskni za swym miastem, krajem i tak często, jak tylko mogą, wyjeżdżają do Dalmacji. Oboje kochają ten skalny, spalony słońcem południa zakątek. Nie bez racji. Dalmacja urzeka na każdym kroku klimatem, naturą, otwartością i gościnnością mieszkańców.

- Zwykło się mówić, że to Polacy są gościnni, ale nie ma tu porównania z Dalmatyńczykami. To gościnność bez granic. Nieporównywalna z inną. Otwarcie na ludzi i świat. Wszak Dalmatyńczycy żyją z turystyki i turystów - dodaje Agnieszka.

Dalmacja w starożytności zamieszkana była przez Ilirów. Jednym z ich plemion byli Dalmatowie. Stąd właśnie nazwa krainy. W VII i VI wieku p.n.e. swoje kolonie założyli tu Grecy. Potem pojawili się Rzymianie. Głównym miastem rzymskiej Dalmacji była Salona, skąd pochodził cesarz Dioklecjan. Władca ten na planie wojskowego obozu rzymskiego wybudował w Splicie swój pałac z wieżami i murami. Obecnie obiekt ten wpisany jest do dziedzictwa kulturowego UNESCO.

- Jednak turyści przybywający do Splitu na próżno szukają tego pałacu. Mają z tym niemały problem - śmieje się Sasha. - To dlatego, że obiekt ten wniknął w pejzaż starej części Splitu. To chyba jedyny przypadek w historii, gdzie w elementy dawnej architektury wpleciono kolejne budynki, które wrosły i stały się całością wraz z antyczną budowlą.

Na zdjęciach można było zobaczyć te elementy zespolone ze średniowiecznymi, secesyjnymi i współczesnymi budynkami. Spore wrażenie robi zwłaszcza apartament Dioklecjana z dziurą w dachu, tak przemyślnie skonstruowany, że nawet w największe deszcze nie skapuje do środka ani jedna kropla.

Dalmatyńczycy to naród, którego dzieje od zawsze związane były z morzem. Kochają swoje skaliste wysepki, ze skąpą szatą roślinną, ale za to z pełnymi uroku widokami, kryształowo przejrzystą wodą i bogactwem fauny. Sasha ma ukochaną wysepkę, Drvenik Mali, gdzie zapuszcza się na nurkowanie i połowy ryb, ośmiornic, krewetek i różnych frykasów z muszli. Jego zdaniem, morze to całe bogactwo pysznych rzeczy. Dalmatyńczycy uwielbiają dorsze. To u nich najdroższa ryba, bo unikalna. Jest potrawą wigilijną, jak u nas karp.

Jacy są Dalmatyńczycy? Leniwi, ale dlatego, że klimat temu sprzyja, a poza tym, nie muszą specjalnie się wysilać do pracy, bo natura daje im możliwość nic nierobienia. Zarabiają na turystach, którzy cały rok tu ściągają z mniejszym lub większym nasileniem.

Dalmatyńczycy korzystają więc z uroków życia. Pracę wykonują w krótkich przerwach między wypoczynkiem, a ten pełen jest dobrego jedzenia, wina, muzyki i zabawy.

- Piją wino od rana do wieczora, ale, co zaskakujące, większość z nich nigdy się nie upija. Rozcieńczają wino wodą i konsumują jego ogromne ilości - mówi Agnieszka.

Olsztynianie mieli okazję poznać taki właśnie winny drink zwany, nie wiedzieć dlaczego - bambusem. Składa się on z wytrawnego wina i Coca-Coli. Smakuje wybornie. Dodatkowo poczęstowano przybyłych bałkańskim burkiem - to rodzaj rozwałkowanego ciasta z kilku warstw z dodatkiem sera. Tylko w Bośni burek jest mięsny. Na deser podano delikatny kremik z jajek zmieszanych z mlekiem i biszkoptami.

Przy tak interesujących potrawach goście „Poliszynela” opowiadali o zwyczajach ślubnych (cięciu tortu maczetą) i pieczeniu jagnięcia na specjalnych rożnach. Można się było dowiedzieć, że dobra ośmiornica powinna „wychłodzić się” w lodówce około roku, by była smaczna, a jagnięcina to najwspanialsze mięso dla każdego Dalmatyńczyka.

Symbolem Dalmacji jest osioł, ale herbem leopard (tego z zaskoczeniem Dalmatyńczycy dowiedzieli się niedawno, bo sądzili, że mają w herbie lwy). Agnieszka żartobliwie wspomniała, że każdy Dalmatyńczyk utożsamia się z osłem. Sasha dodał, że ten zwierzak to symbol pracowitości i uporu. Dalmatyńczycy niegdyś ciężko pracowali, by utrzymać siebie i rodziny. Dziś korzystają z dobrodziejstw cywilizacji. Przy okazji spotkania była też nauka podstawowych zwrotów po dalmatyńsku. I tak „dzień dobry” to „dobar dan”, ale już „do widzenia” to „dovidjenja„” lub częstsze „adijook” (z odniesieniami do włoskiego).

Agnieszka zwróciła też uwagę, że Polacy, będąc w Dalmacji, nie powinni mówić „kurcze”, ponieważ jest to bardzo wulgarne słowo. Poza tym warto wiedzieć, że Dalmatyńczycy notorycznie używają przekleństw - od malucha po staruszka. I nie należy się tym przejmować.

- Tam przekleństwo to tak jak „dzień dobry”, jakby przecinek. Klną dzieci na ulicach, babcie przy wnukach, nawet eleganckie, dystyngowane osoby. To druga natura Dalmatyńczyków - śmieje się Agnieszka.

Spotkanie mogłoby trwać jeszcze drugie tyle czasu, ponieważ było wiele pytań do gości. Jednak jakoś nikt nie zapytał , dlaczego łaciatym psom gończym hodowanym w tym kraju nadano nazwę „dalmatyńczyk”? A może to pytanie na kolejne spotkanie z Dalmacją.

W tygodniu bałkańskim, który za tydzień zakończy spotkanie z Albanią, książki w „Poliszynelu” sprzedawane są z rabatem 5 %. Jest sporo ciekawej literatury młodych twórców chorwackich i serbskich. Warto się skusić!

Z D J Ę C I A
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24