Olsztyn24

Olsztyn24
22:13
13 lutego 2026
Grzegorza, Katarzyny

szukaj

Ludzie

Polityka

Finanse

Inwestycje

Transport

Kultura

Teatr

Literatura

Wystawy

Muzyka

Film

Imprezy

Nauka

Oświata

Zdrowie

Bezpiecz.

Sport

Bez barier

Wypoczynek

Religia

NGO

BWA

MBpG

MWiM

MBP

WBP

T.Jaracza

Co?Gdzie?

Wideo

Galeria

Elżbieta Mierzyńska | 2010-07-09 11:41
Debata o kształceniu zawodowym

Zawodówki są cool

Olsztyn
Debata o kształceniu zawodowym w Budowlance (fot. EM) | Więcej zdjęć »

Nie każdy musi być magistrem, ale każdy powinien mieć fach - jeśli nie chce mieć problemu z miejscem dla siebie na rynku pracy. Tak najkrócej można streścić debatę zorganizowaną przez Wojewodę Mariana Podziewskiego i Zespół ds. Rozwoju Dialogu Społecznego.

Spotkanie o wielkim powrocie szkół zawodowych do łask polityki edukacyjnej oraz o potrzebie tworzenia mody na zawodówki i technika, odbyło się w Zespole Szkół Budowlanych w Olsztynie 8 lipca. W dyskusji uczestniczyli:
- Grażyna Przasnyska - Warmińsko-Mazurski Wicekurator Oświaty;
- dr hab. Henryk Mizerek z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego;
- Zdzisław Szczepkowski - dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy;
- Magdalena Wantała-Szumera z Departamentu Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego MEN;
- liczni przedsiębiorcy, pracodawcy z regionu, dyrektorzy szkół.

Prezentowane badania o mapie zawodów, liczbie szkół i uczniów nie sprostały w pełni oczekiwaniom pracodawców i organizatorów szkolenia zawodowego. Zgłaszano uwagi na brak spójności w badaniach - np. ten sam zawód był po stronie zawodów deficytowych i nadwyżkowych. Brakowało także badań, wskazujących kierunek na lata przyszłe. Np. dyrektorzy szkół chcą wiedzieć, jakie konkretnie zawody i do jakich branż będą potrzebni fachowcy w regionie, w kraju i w Europie (czy np. Francja nadal potrzebuje polskiego hydraulika?). Czy ujmują to precyzyjnie strategie rozwoju gospodarczego? Dopominano się o to wyraźnie, prosząc jednocześnie, aby odejść od stwierdzeń o małej mobilności Polaków, bo od pewnego czasu jest to już daleko posuniętą nieprawdą. Pracodawcy z kolei chcą zmiany w przedmiotach nauczania, by nie musieli tracić czasu i pieniędzy na kształcenie od podstaw w swoich firmach. Pytano np. dlaczego zginął z przedmiotu kształceń zawód kierowca-mechanik? Kiedyś był, a teraz mamy w tym „dziurę”, uniemożliwiająca zatrudnienie pracownika z połową umiejętności. Pracodawcy chcą także, by nie uczono ze starych poradników (podawano przykład przedmiotów z książkami pisanymi w latach 50, jedynie potem przedrukowanymi) i przy archaicznym sprzęcie. Teraz maszyny do obróbki drewna to obsługa komputera i połączenie niemalże pasji rzemieślnika artysty z podstawami wiedzy informatyka. Absolwent szkół zawodowych tej wiedzy nie ma. Tak samo, jak nie zna choćby w zakresie podstawowym języka angielskiego, choć w Polsce pracuje się na sprzęcie z zachodnią marką i z zachodnimi programami obsługi, w których występują dyspozycje z języku angielskim lub niemieckim - kursy z obsługi także odbywają się często na Zachodzie, gdzie polscy przedsiębiorcy wysyłają swoich pracowników.

Dużo słów poświecono modom na licea. W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że najlepiej posłać dziecko do liceum. Efekt tego taki, że z braku kwalifikacji do pracy w konkretnym zawodzie, wielu maturzystów z konieczności wybiera studia - niekoniecznie w zawodach, w których się potem może spełniać zawodowo. Rynek nie czeka na zalew pedagogów, politologów itp. Humaniści nie zbudują niczego, a w Polsce trzeba budować.

Szkolnictwo zawodowe stawia nas na baczność - mówiono w debacie. A my nadal produkujemy magistrów, na których rynek pracy nie czeka. Rynek potrzebuje ludzi z kwalifikacjami do konkretnych zawodów. Dlatego rośnie i musi być promowana potrzeba kształcenia profilowanego już na poziomie średnim - zawsze potem może być rozwijana na wyższym.

W debacie pojawiały się także stwierdzenia, że człowiek może w ciągu swej aktywności zawodowej parę razy zmieniać zawód przez to, że będzie zdobywał doświadczenia w branżach, które zaoferuje rynek lub zweryfikuje własne doświadczenia i wyrobione umiejętności na różnych stanowiskach. Ważne jest zatem postawić na kształcenie zawodowe, tworzyć ścieżki dalszego rozwoju i zmian profilu w specjalizacjach oraz... dobrze wynagradzać ludzi od konkretnej pracy. Postulowano także i o to, by wszelkie nauki w szkołach silnie wzmacniać kwalifikacyjnymi egzaminami. W nowoczesnej gospodarce liczy się po prostu fach. Układ przedmiotów powinien temu sprzyjać. Jeśli zatem ktoś kształci się na mechanika, to powinien mieć więcej godzin z fizyki, a nie np. z geografii itp.

Bardzo pożyteczna dyskusja pokazała jak dalece zaniedbano tak kiedyś popularne zawodówki czy technika i jak bardzo brakuje teraz wykwalifikowanej kadry na budowach, drogach, w obsłudze nowoczesnych maszyn...

Jeden z olsztyńskich pracodawców powiedział: - Jak mam wybierać między obecnym absolwentem szkoły a człowiekiem, który z ojcem zbudował stodołę, to zawsze wybiorę tego, co zbudował stodołę, bo na czymś konkretnie się zna i to jego sukces.

Z D J Ę C I A
Olsztyn
Olsztyn
Olsztyn
UWAGA: W związku z wprowadzeniem do polskiego porządku prawnego z dniem 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. nr 2018/679 (RODO) informujemy, że wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów w serwisie Olsztyn24. Wszystkie dotychczasowe komentarze wraz z danymi osobowymi komentujących zostały usunięte. Osoby chcące wypowiedzieć się na prezentowane na naszych łamach tematy zapraszamy do komentowania na naszym profilu facebookowym oraz kanale YouTube.
Olsztyn24